RMS: „Ósemeczka” u Matki Bożej

Foto:
Przeczytanie artykułu zajmie Ci 2 minuty

RMS: „Ósemeczka” u Matki Bożej

W dniach od 2 do 10 sierpnia odbyła się już 37 Piesza Pielgrzymka Wrocławska, na której nie mogło zabraknąć salwatoriańskiej grupy 8, czyli tzw. „Ósemeczki”. Wyruszyła ona, tak samo jak w zeszłym roku, z Trzebnicy z duchowymi przewodnikami ks. Łukaszem Aniołem, ks. Maciejem Szeszko i ks. Jerzym Lazarkiem, a na czele stanął ks. Emmanuel Rus.

W tym roku szedł z nami kleryk Krzysztof Dębowski – jak na pierwszy raz świetnie sobie poradził i bardzo pomagał w modlitwach i w sprawach duchowych.
Tegoroczna pielgrzymka odbyła się pod hasłem „Idźcie i głoście”, które moim zdaniem idealnie nawiązuje do słów o. Jordana: „Dopóki żyje na świecie choćby jeden tylko człowiek, który nie zna i nie kocha Jezusa Chrystusa Zbawiciela świata, nie wolno Ci spocząć.” Księża oddali sens tych słów w wygłaszanych przez siebie codziennych konferencjach. Jak wiadomo pielgrzymka to takie wyjątkowe rekolekcje w drodze, więc nie mogło zabraknąć chwili czasu na skupienie i modlitwę. Odmawialiśmy godzinki i jutrznię, po południu koronkę i różaniec.
Były również etapy ciszy, czyli czas na osobiste rozważania Pisma św. i spotkanie się z Panem Jezusem. Nie mogło zabraknąć również codziennych Mszy św., na których kazania zazwyczaj wygłaszał ks. Orzechowski.
Nasza grupa była liczna, potrafiła narobić sporo hałasu i nie dało się o niej nie słyszeć. Muzyczni, w dość rozbudowanym składzie, każdego dnia dzielnie radzili sobie i umilali nam trud wędrówki. O dziwo nie brakowało również chętnych braci, a nawet i sióstr, do noszenia tub. Wiek pątników nie przeszkodził w tworzeniu nowych znajomości i dało się wyczuć, że stworzyliśmy rodzinną atmosferę. Gościnność i otwartość ludzi, których spotykaliśmy na drodze jest nie do opisania. Każda najmniejsza kanapka czy łyk świeżego kompotu dodawał sił i energii do dalszego pielgrzymowania. Codzienne trasy nieco różniły się od siebie, jednego dnia szliśmy tylko asfaltem, a następnego w większości po polach czy lasach. Średnia długość tras to ok. 25 km, więc w sumie nie mogliśmy narzekać. Tym bardziej, że w tym roku pogoda dopisała i to bardzo. Ani razu nie złapała nas ulewa, słońce też jakoś bardzo nie grzało, szło się naprawdę znakomicie. Każdy kolejny etap kończył się tak jakby coraz szybciej.
Wieczorami spotykaliśmy się na wspólnej zabawie i integracji, a na koniec dnia wspólnie, chwytając się za ręce, śpiewaliśmy Apel Jasnogórski. Był to naprawdę wyjątkowy, choć nie powiem lekko męczący czas. Satysfakcja z dojścia na Jasną Górę, do Maryi, i uklęknięcie przed Cudownym Obrazem wynagradza wszystkie troski i niedogodności pielgrzymowania. Tam od razu czujesz się lepiej, dlatego stwierdzam, że czas pielgrzymki jest naprawdę wspaniałym przeżyciem.

Relację przygotowała Magdalena Grzywniak

więcej zdjęć na https://goo.gl/photos/3SLfUkceMAQsiXWm8

 


RMS: „Ósemeczka” u Matki Bożej Zobacz galerię